Wyprawa dookoła świata z dziećmi | Łopacińskich Świat







© 2014 Łopacińskich Świat. All Rights Reserved.
Żadna część tego serwisu internetowego
nie może być kopiowana lub dystrybuowana
w żadnej formie bez pisemnej zgody
właściciela serwisu.
Projekt i wykonanie:
Studio reklamy ADGRAPE


Nie można być w Argentynie i nie zjeść mięsa. Czystego, grillowanego i bez żadnego sosu. Mięsa, które smakuje, jak mięso a nie jak nasączona zwiększającymi ciężar płynami gąbka. Argentyńczycy, nie chcąc stracić czystego smaku mięsa, nie używają nawet żadnych marynat. Kładą po prostu na grilla wielki kawał mięcha i gotowe. Argentyńczycy tak lubią swoje mięso, że nawet chleb pieką z kawałkami wieprzowej skóry.

Poprzeczne kotlety

Kotlety często krojone są jakby w poprzek, to znaczy bez względu, z jakiego miejsca zwierzęcia pochodzą. Zamawiając więc kotlet z kością dostajemy na talerzu jeden wielki (często o prawie kilogramowej wadze) kotlet z polędwicy, schabu, boczku i karku. W Polsce to zupełnie nie do pomyślenia. U nas się je albo schab, albo boczek, zebra, albo karkówkę.

Trochę inna kaszanka

Znalazłem tu też kaszankę, choć inaczej robioną niż w Polsce. Tu jest mieszanką drobną zmielonego mięsa i krwi. W naturalnym flaku nie ma zupełnie kaszy.

Baranina z grilla

Cały świat uważa Argentynę za królestwo najlepszej na świecie wołowiny. Jeżdżąc przez potężne pastwiska w Patagonii spotkaliśmy jednak więcej pasących się owiec, niż krów. Mieszkając raz u argentyńskiej rodziny zaobserwowałam, jak przygotowują mięso. To przepis na baraninę z grilla. Przepis jest niezmiernie prosty.

Tajemnica dobrego mięsa

Na rozgrzanego grilla wlewamy kapkę oleju i kładziemy zupełnie nieprzyprawione mięso. Smażymy je kilka minut na każdej stronie i podlewamy specjalnym płynem. To mieszanka wody z gruboziarnistą solą i czosnkiem. Patagonia jest największym na świecie zbiornikiem czystej wody, więc do butelki wlewamy wodę z kranu i wkładamy obrane ząbki czosnku z grubą solą. W tej mieszance tkwi cała tajemnica mięsa. Tak przygotowane mięso jest różowe w środku i przypieczone z zewnątrz. Brak przypraw powoduje, że czujemy czysty smak baraniny.

Chcesz warzywa i ryby? To zrób sobie je sam!

Oczywiście Argentyńczycy jedzą warzywa, ale patrząc na bogactwo rosnących tam warzyw, jedzą ich bardzo mało. Raz chcąc zjeść warzywa, ugotowałem sobie je sam. Znalazłem w sklepie nowe podłużne warzywo. Squash jest bardzo twardy i wyglądem oraz smakiem przypomina naszą dynię. PO usmażeniu jednak zostaje trochę twardszy. Idealnie pasuje do ratatui, bo zachowuje swój smak w mieszance z innymi warzywami.

Yerba mate

W Argentynie wszyscy piją mate. Nie ważne, co robisz, mate musisz pić cały czas. Możesz prowadzić samochód, spacerować po mieście albo pracować w banku, mate pić musisz. Widziałem raz gościa, który jedną ręką kierował skuter a w drugiej trzymał kubek z mate i termos w wrzątkiem.

Mate pije się z skórzanego kubka, wypełnionego po brzegi mieszanką argentyńskich ziół. Ziół jest tak dużo, że do kubka mieści się bardzo mało wody. Każdy Argentyńczyk jednak zawsze ma pod ręką termos z gorącą wodą i co chwila uzupełnia swój kubek. Pierwsze zalanie jest niesamowicie mocne i aromatyczne. Herbata nabiera właściwego smaku dopiero przy kolejnych dolewkach wody. Zwykle jeden kubek starcza na kilka dobrych godzin przyjemności z mate. Do picia używa się specjalnej metalowej rurki, zakończonej sitkiem, które filtruje wodę. Mate zastępuje w tym kraju kawę i jest napojem narodowym Argentyny.

Argentyńskie wino

Argentyńskie wino ma swoją tajemnicę. Na świecie jest oceniane, jako numer dwa, po winach chilijskich. Jak to jednak, często z winami bywa, nie zawsze “winiarskie powiedzonka” można brać dosłownie.

“Im wino starsze, tym…”

Im wino starsze, tym jest lepsze. Tylko pod warunkiem, że kosztuje ponad 150 złotych za butelkę 0,57 litra, ale najlepiej by było, żeby to była butelka magnum, czyli 1,5 litra. Taka ilość wina jest najlepsza do leżakowania. I w tym przypadku, trzeba pamiętać jednak, że każde wino kiedyś umrze. Wino ma swoja linię życia, jak człowiek. Na początku jest młode, potem dojrzewa i niestety umiera, tracąc wszelkie smaki i aromaty. Te, drogie wina dłużej żyją. Przy idealnych warunkach przechowywania potrafią nadawać się do picia, nawet 140 letnie egzemplarze. Wina za 20 złotych lepiej nie przechowywać na telewizorze, jak robią to niektóry “znawcy” , tylko pić je najnajszyciej. Może boweiem tak się zdarzyć, że już po roku, nie będzie dobre.

“W temperaturze pokojowej”

Czerwone wino powinno się pić w temperaturze domowej, ale średniowiecznego zamku. Podane przez kelnera wino czerwone, które było przechowywane na barze, zaraz obok maszyny do parzenia kawy, nie będzie miało dobrej temperatury, bo będzie prawie “ugotowane”. Bukiet zapachowy w takim ciepłym syropie powali nas kwasowością zaraz po otwarciu, odpychając uczących się win na miesiące od napoju Dionizosa.

Tajemnica win agentyńskich

Wydaje mi się, że odkryłem wyjaśnienie mitu o najlepsych winach Ameryki. Nie można porównać super wina chilijskiej winnicy Miguel Torres Mason de Valasco, za 130 dolarów z argentyńskim winem za 3 dolary. Ono zawsze będzie tysiąc razy lepsze, choćby z racji różnicy w cenie.

Gdy jednak porównamy, dwa wina z tej samej półki cenowej, to w mojej opinii Argentyna jest lepsza. Kupując w Chile i Argentynie wino za 10 złotych, w tej drugiej jest o wiele lepsze. Mendoza rodzi wina delikatne, niezbyt taninowe, ale często mające nawet 15%.

TOP

Zaglądnęliśmy Argentyńczykom do talerza. I co? I dużo mięsa !!!

Argentyna