Wyprawa dookoła świata z dziećmi | Łopacińskich Świat







© 2014 Łopacińskich Świat. All Rights Reserved.
Żadna część tego serwisu internetowego
nie może być kopiowana lub dystrybuowana
w żadnej formie bez pisemnej zgody
właściciela serwisu.
Projekt i wykonanie:
Studio reklamy ADGRAPE

Home / Blog rodzinny / 27.07.2014 - 03.08.2014 El Salvador / El Salvador- dzień pierwszy

Wjechaliśmy do 4-tego państwa naszej wyprawy. Do El Salvadoru przyjechaliśmy na zaproszenie ich Ministerstwa Turystyki. Na granicy przywitał nas miły urzędnik i pod ochroną 2 policjantów odwiózł do górskiej agroturystyki.

Śpimy w drewnianym domku w środku dżunglii. Prąd jest tylko wieczorami, przez parę godzin. Zresztą po co potrzebny prąd, jak nie ma internetu?

Cały dzień chodzimy po górach i kładziemy się spać bardzo wcześnie. Tu ciemno się robi zaraz po godzinie 18. O 19 dzieciaki już śpią wykończone a my zaraz po nich.

Dziś wspieliśmy się do górskiego jeziora Laguna Verde. Szlak prowadził przez plantację kukurydzy i kawy. Wyobrażacie sobie taki spacerek obok krzaków kawy? Ja już trochę tak, bo zdobywając wulkan San Pedro w Gwatemali, też przechodziło się przez uprawę kawy.

Gwatemala i El Salvador słyną z dobrej kawy. Ośrodek agroturystyczny, w którym ulokowało nas Ministerstwo leży na “Routa del cafe”. Szlak kawy ma dać turystom możliwość nie tylko wypicia różnych gatunków kawy, ale i zapoznania z procesem uprawy. Zbiór kawy ma miejsce w grudniu i styczniu więc ta, którą pijemy jest pewnie z zeszłorocznych zbiorów.

W Lagunie Wojtek stoczył regularną bitwę z miejscowymi chłopakami a my planowaliśmy z Lizką, jak jutro wspiąć się do gejzerów. Jesteśmy cały czas pod czujną opieką, a wolimy raczej sami chodzić po górach lub wulkanach. Gejzery tryskają parą na kilkanaście metrów w górę i pewnie będą cieplejsze od zimnej wody w Laguna Verde.

Dzisiaj mieliśmy pierwszą prezentację w Salvadorskiej szkole. Nasze dzieciaki bardzo się denerwowały, bo ustaliliśmy, że poprowadzą ją pierwszy raz po hiszpańsku. Nie było łatwo, ale dały sobie świetnie radę. Wkrótce wrzucimy fotki, jak dorwiemy się do internetu. Na razie COŚ próbuje się dorwać do nas. Chodzi nam po dachu a my nie mamy światła, żeby zobaczyć jak duże jest to coś. Idziemy spać. Po co się denerować…

TOP

p>Wjechaliśmy do 4-tego państwa naszej wyprawy. Do El Salvadoru przyjechaliśmy na zaproszenie ich Ministerstwa Turystyki. Na granicy przywitał nas miły urzędnik i pod ochroną 2 policjantów odwiózł do górskiej agroturystyki.

Śpimy w drewnianym domku w środku dżunglii. Prąd jest tylko wieczorami, przez parę godzin. Zresztą po co potrzebny prąd, jak nie ma internetu?

El Salvador- dzień pierwszy