Wyprawa dookoła świata z dziećmi | Łopacińskich Świat








© 2014 Łopacińskich Świat. All Rights Reserved.
Żadna część tego serwisu internetowego
nie może być kopiowana lub dystrybuowana
w żadnej formie bez pisemnej zgody
właściciela serwisu.
Projekt i wykonanie:
Studio reklamy ADGRAPE

Home / Blog rodzinny / 21.11.2014 - 10.12.2014 Chile / Chacabuco-Coyhaique-Puerto Ibanez-Chile Chico

Chacabuco-Coyhaique-Puerto Ibanez-Chile Chico, czyli kolejne zwariowane przygody na naszej trasie

Dopływając do portu w Chacabuco zastanawialiśmy się gdzie będziemy spać. Dzięki “punktualności” Navimag mieliśmy kilka godzin mniej na szukanie jakiegoś miejsca.

Stojąc na pokładzie zobaczyłem kontenery, tiry i pick-up. Zacząłem myśleć, czy nie znalazłby się jakiś kierowca, który zabrałby nas dalej… Rzuciłem pomysł. Lizka, jak zwykle zgromiła mnie wzrokiem, ale mały Wojtek zapytał tylko do jakiej miejscowości powinniśmy się dostać. Potem gdzieś poszedł.

Za kilka minut zaprosił nas na rozmowę z swoimi nowymi kolegami, czyli grupą pracowników telekomunikacji. Sześciu gości jechało 4 nowymi pick-upami na południe Chile, wykonać jakieś prace z siecią internetową Telecom.

Koledzy Wojtka

Okazało się, że Wojtek podczas rejsu grał z nimi w szachy i dużo gadał. Gdy poprosił o pomoc, nie musiał długo czekać. Zawieźli nas elegandzko 80 kilometrów, do samego centrum Coyhaique. Zadanie nie było łatwe, bo na statku poznaliśmy Słowaka, który podróżował w tym samym kierunku i w ten sposób zrobiło się w sumie 5 osób. Dla chłopaków nie było żadnego problemu i rozmieścili nas w czterech autach.

Martin - nasz nowy towarzysz podróży z Słowacji

Postanowiliśmy połączyć z Martinem siły oraz budżety i pojechać razem do Argentyny, gdzie chcieliśmy wynająć auto. Najpierw jednak trzeba było rozwiązać bliższe wyzwania i w Coyhaique nakarmić rodziną oraz znależć nocleg. W restauracji poczuliśmy “patagońskie ceny”. Uprzedzano nas, że Chile jest drogie i rzeczywiście takie jest. Uprzedzano nas też, że Patagonia jest bardzo droga i właśnie się zaczęliśmy to odczuwać. Zamówiliśmy kotlet lomito a dostaliśmy hamburger, który kosztował 6 dolarów. Boliwii jadły za to 3 osoby…

Poszukiwanie noclegu zaczęliśmy do kościoła, który okazał się zamknięty na cztery spusty. Potem Wojtek postanowił popytać się w domach, o zgodę na rozbicie namiotu w ogródkach ludzi. To było ciekawe doświadczenie. Piękne Bożonarodzeniowe dekoracje, pełne aniołków, Mikołajów, reniferów i świecących się kolorowych żarówek i stojący w drzwiach właścieciel, który mówi “Non si puede”, (to niemożliwe) czy jakoś tam…

Verònica i Fernando

Spotkaliśmy na ulicy spacerującą parę zakochanych osób i zapytaliśmy, gdzie tu jest w pobliżu dworca autobusowego jakiś park. Nie planowaliśmy tej miejscowości na naszej liście noclegów couchsurfingowych, bo nie znaliśmy profesjonalizmu Navimag. Sądzilismy, że przypłyniemy rano i zaraz pojedziemy dalej do Argentyny. Postanowiliśmy rozbić namioty i rano jechać dalej.

Pokazano nam wzgórze nad rzeką i zabraliśmy się za rozkładanie namiotów. Nagle ci sami ludzie, wrócili i zaprosili do sobie do domu. Powiedzieli nam, że gdy popatrzyli na Luśkę z jej wielkim plecakiem i gdy pomyśleli, że mamy rozbijać namioty w zaczynający się właśnie deszcz, nie mogli spokojnie wrócić do domu. Wzięli nas do małego mieszkania, czwórkę nieznajomych osób. Gdy weszliśmy do środka ich mieszkania, zobaczyliśmy kolekcję Bożonarodzeniowych szklanych kól, gotową choinkę z bąbkami i czapki Mikołaja. W tym domu ta dekoracja była najpiękniejsza z całego miasta i idealnie pasowała do sytuacji.

Na święta ozdób choinkę i ... swoje serce

Nie ważne, jaka temperatura panuje na zewnątrz. Nie ważne czy na gwiazdkę spadnie śnieg, czy będziemy chodzić w krótkich koszulkach. Najważniejsze w tym wszystkim, jest chyba, to aby w naszych sercach nie było zbyt dużo śniegu i wyrachowania. Żebyśmy umieli czasami w naszym poukładanym życiu zrobić rzeczy zwariowane, nieodpowiedzialne i dobre. Żebyśmy byli sobą, a nie naszą sztuczną i pustą dekoracją świąteczną.

Następnego dnia wstaliśmy o 6 rano i przed 7 pożegnaliśmy Verònicę i Fernanda. Na dworcu czekał na nas już Martin. Zgodnie z rozkładcem jazdy, o 8 rano mieliśmy razem wsiąść do busa. Halo, halo jesteśmy w Chile. Musimy myśleć po latynosku!!! Tu rozkład jazdy jest tylko zaproszeniem do podróżowania a nie koniecznie czymś, co należy respektować. Dziś żaden autobus nie zamierzał odjeżdżać, aż do godziny 17...

Autostop w Patagonii?

Rzuciłem pomysł autostopu. Wyszliśmy na rogatki miasta i zaczęliśmy łapać auta. Zaczęliśmy koło godziny 9 a 14 dalej staliśmy w tym samym miejscu.

Patagonia jest przepiękna, ale bardzo zimna, wietrzna i potężna. Mój pomysł przejechania jej autostopem okazał się “trochę” zbyt optymistyczny, jak na podróż z narzekającą żoną i dwójką dzieci.

Do oddalonego 120 kilometrów od Puerto Ibanez, Coyhaique dotarliśmy po 9 godzinnym autostopie. Carretera Austral jest chyba najmniej uczęszczaną autostradą świata.

Staliśmy ze 4 godziny na obrzeżach Coyhaique i machaliśmy kartonem z napisem “Puerto Ibanez”. Odmachiwali nam, ale nikt się nie zatrzymał. Stalibyśmy tam pewnie do wieczora, gdyby nie 4 takie samie samochody.

Tak, tak podjechali ci sami faceci, ktorzy dzień wcześniej wieźli nas z Puerto Cachabuco. Ale numer. Teraz zabrali nas kolejne 60 kilometrów. Byliśmy więc, w połowie drogi.

Potem podjechał chyba 100 letnią ciężarówką rolnik i zabrał nas na pace kolejne 20 kilometrów. Teraz zostało już tylko 40 kilometrów, ale auta przejeżdżały tędy raz na 20 minut.

Postanowiliśmy się rozdzielić. Liza pojechała pierwsza z dzieciakami a ja następnym autostopem z Martinem. Spotkaliśmy się na głównym placu w Puerto Ibanez. Ciężko byłoby się tu nie spotkać, po miasteczko ma port i 6 przecinających się pod kontem prostym ulic. Totalne “za…pupie”. Martin znalazł szybko jakiś hotel a my rozłożyliśmy namioty pod opuszczonym kościołem.

Rano wsiedliśmy na kolejny statek i w 2 godziny przepłynęliśmy Lago General Carrera. Po drugiej stronie brzegu w Chile Chico, czyli “Małym Chile” wzięliśmy busa do Argentyny.

TOP

Pożegnanie z Chile

Chacabuco-Coyhaique-Puerto Ibanez-Chile Chico