Wyprawa dookoła świata z dziećmi | Łopacińskich Świat







© 2014 Łopacińskich Świat. All Rights Reserved.
Żadna część tego serwisu internetowego
nie może być kopiowana lub dystrybuowana
w żadnej formie bez pisemnej zgody
właściciela serwisu.
Projekt i wykonanie:
Studio reklamy ADGRAPE

Home / Blog rodzinny / 15.09.2014 - 26.09.2014 Kolumbia / Świnki morskie z Ipiales

Miał być krótki pobyt, bez żadnych super atrakcji.

Praktycznie Ipiales nie planowaliśmy w naszej drodze.

Robert polecił nam jednak to miasto i hosta, którego osobiście znał. Enrike już na pocątku znajomości wykazał się wielkim sercem, gdy o 2,30 w nocy spokojnie otworzył drzwi, zapraszając nas do środka. Podróż autobusem przedłużyła się, przez policyjną kontrolę. O godzinie 21.00 patrol zatrzymał autobus i zaczął sprawdzać wszystkie bagaże oraz przeprowadzać kontrolę osobistą wszystkich pasażerów.

Rano ruszyliśmy zwiedzać miasto, ale utknęliśmy w szkole angielskiego Enrike. Przeprowadziliśmy tam 4 prezentacje z dziećmi i osobami dorosłymi. Kolumbia to państwo, w którym mieliśmy 9 prezentacji. Wojtek dostał zaproszenie od Enrike na przyjazd za rok. Będzie spał u rodziny Enrika i uczył dzieci w szkole języka angielskiego. Po zaproszeniu do świadkowania na weselu, które otrzymaliśmy od Moniki i Hernana z Bogoty, to już drugie zaproszenie do Kolumbii. Kto wie… Może faktycznie tu wrócimy.

Największą atrakcją Ipiales jest Sanktuarium Maryi Lachas w Sanguaran. Piękne miejsce z bazyliką, jak z bajki. Podchodząc 220 stopniami do kościoła obserowaliśmy wiele wiszących na skałach votum. A to za życie, a to za rękę, za pomyślną operację, czy wyjazd do Stanów Zjednoczonych. Każdy z tych ludzi za coś Maryji dziękował a inni spacerując, zastanawiali się czy nie powinni być za coś wdzięczni. My na pewno. Choćby za 104 dni bezpiecznej podróży…

Tu zjadłem coy - czyli świnkę morską. Ma bardzo chude mięso. Smakuje, jak połączenie królika i sarny. Więcej o kolumbijskiej gastronomii pisze w blogu GASTRONOMICZNE CIEKAWOSTKI ŚWIATA.

Dziś otrzymaliśmy mail od księdza Mariusza, dyrektora Szkoły Salezjańskiej w Toruniu, który przekazał nam zaproszenie do Boliwii. Ksiądz Andrzej Borowiec pracuje tam w Kokabamba i pragnie nas poznać. Cóż, wprowadzamy na naszą mapę kolejny punkt. To ciekawe, ale z tym mailem wiąże się kilka sympatycznych faktów. Wychowałem się w Szczecinie w salezjańskiej parafi Matki Bożej Różańcowej. Byłem tam ministrantem, najmłodszym w tym czasie w Szczecienie lektorem i członkiem Oazy…Poznany przez nas w Toruniu ksiądz Mariusz pracował również w tej samej gumienieckiej parafii, o czym powiedział nam, gdy zapisywaliśmy Wojtka do szkoły. O księdzu Andrzeju usłyszeliśmy pierwszy raz, od pomagającej nam spontanicznie z Torunia (informacjami o noclegach), Izy Majchrzak, którą poznałem w pracy. Następnie śpiąc w Havanie w Salezjańskiej parafii, wiele osób opowiadalo nam o nim. Niezwykłe jest też to, że pracujący w Toruniu z Mariuszem, ksiądz Krzysztof (najlepszy kumpel Wojtusia) ma pośród swoich znajomych na Fb, Andrzeja i obydwaj pracowali na Gumieńcach w Szczecinie.

Nasze plany więc na Amerykę wyglądają następująco:

  • Dziś wjechaliśmy do Ekwadoru
  • Jedziemy nad Pacyfik do Esmeraldas, do siostry Ambasadora Ekwadoru.
  • Ważnym elementem planu w Esmeraldas jest obserwacja wielorybów, które pływają tu sobie, podobno, jakby nigdy nic.
  • Potem stolica Ekwadoru, Quito z wulkanem 4.788 m. n.p.m., który zamierzam zdobyć. Niestety najprawdopodobniej bez współpracy pozostałych członkow ekspedycji, którzy po San Pedro w Gwatemali obłożyli wszystkie wulkany embargiem.
  • Oraz przekroczenie równika, czyli “połowy” Kuli Ziemskiej.
  • 8-października jesteśmy umówieni z panią Ambasador Polski w Peru, z którą jedziemy (do niedawna najwyżej położoną na świecie) koleją inż. Malinowskiego do szkoły w Andach na wysokość 5 tysięcy metrów n.p.m.
  • Odwiedzimy też panią Marię Kralwską, właścicielkę biura podróży z Limy, która jest jedną z firm wspierających naszą wyprawę. Razem z nią mamy pojechać do Matchu Pitchu, nie narażając naszego wątłego budżetu bardzo dużym wydadkiem.
  • Potem wspomniana Boliwia a następnie wizyta w chilijskiej winnicy Miguela Torresa, na vip-owskie (a co tam, jak żyć, to żyć) zaproszenie i degustacje win. Będziemy też tam mieli wykład w szkole, którą opiekuje się fundacja Torres.
  • W Argentynie będziemy gościli w polskiej fabryce czekolady “Mamuśka” a święta spędzimy w Ushuaia u argentyńskiej rodziny z polskimi (i to niedawno odkrytymi) korzeniami.

Kolejne pewnie się urodzą w trakcie podróży. Jedziemy do Ekwadoru

TOP

Przeprowadziliśmy tam 4 prezentacje z dziećmi i osobami dorosłymi. Kolumbia to państwo, w którym mieliśmy 9 prezentacji. Wojtek dostał zaproszenie od Enrike na przyjazd za rok. Będzie spał u rodziny Enrika i uczył dzieci w szkole języka angielskiego. Po zaproszeniu do świadkowania na weselu, które otrzymaliśmy od Moniki i Hernana z Bogoty, to już drugie zaproszenie do Kolumbii. Kto wie… Może faktycznie tu wrócimy.

Świnki morskie z Ipiales