Wyprawa dookoła świata z dziećmi | Łopacińskich Świat





© 2014 Łopacińskich Świat. All Rights Reserved.
Żadna część tego serwisu internetowego
nie może być kopiowana lub dystrybuowana
w żadnej formie bez pisemnej zgody
właściciela serwisu.
Projekt i wykonanie:
Studio reklamy ADGRAPE

Home / Blog rodzinny / 06.10.2014 - ...................... Peru / Lima z panią Marią Kralewską

W Limie jest nam dobrze, jak w domu. Śpimy sobie w ambasadzie a na śniadanka chodzimy do Marii i Hanibala Krajewskich. Pani Maria mieszka tu od 40 lat i zna Peru, jak nikt inny. Ma własne biuro podróży, więc dokładnie wie, czego potrzeba podróżnikom.

Dziś na śniadaniu poznawaliśmy nowe owoce, kawę i lokalne przysmaki. W zakładce gastronomicznej wkrótce wrzucimy przepis na przepyszną pastę cebulowo-oliwkową pani Marii. “Zacznijcie każdy dzień od owoców a dopiero po 20 minutach zjedźcie wasze śniadanie” – Hanibal, żując liście “coci” uczył nas prawidłowego odżywania. “Z minerałami, które ma coca będziecie lepiej trawić, nie chorować na chorobę wysokogórską i zwiększycie swoją odporność.”

Lizka coci nie żuła i zachorowała. Zjadła u Marii śniadanie i padła do łóżka na cały dzień. Leczyła się naturalnymi metodami Hanibala: imbir, limonka, post i owoce. Ja natomiast z dziećmy spędziłem cały dzień z państwem Kralewskich. Zastanawialiśmy się nad planem pobytu w Peru. Pani Maria, ze swoim biurem podróży od samego początku jest partnerem naszej wyprawy, poświęcając swe doświadczenie i znajomośc Peru.

Jest o co walczyć, bo zejście z przewodnikiem do Kanionu Colca potrafi kosztować 800 dolarów od pary, transport z Arequipy do Cuzco autokarem turystycznym 65 dolarów od osoby a 20 kilometrowy odcinek pociągu z Cuzco do Matchu Pichu, około 200 dolców za rodzinę.

Szukając oszczędności Pani Maria zabrała nas do ośrodka Salezjańskiego, gdzie poznaliśmy wspaniałych ludzi, pomagających dzieciakom ulicy. Chłopiec, który uciekł z domu na ulicę, gdy jego matka przyprowadziła siódmego konkubenta. Dziewczynka, która ma zrośnięte palce u rąk i inna, która nie chodzi. Chłopiec, którego 6-miesięczna siostra była wczoraj operowana na serce. Te dzieci i 40-ścioro ich kolegów tam spotkaliśmy. Na sali czuć było dzięcięce tragedie połączone z młodzieńczym uśmiechem i entuzjazmem.

Większość dzieci pochodziła w poza Limy. Jedne z gór, inne z dżunglii a jeszcze inne z wybrzeża. Wszystkie łączyło nieszczęście nie bycia kochanym. Większość z nich nigdy nie przytuliła się do ojca lub matki.

Jak przemówić do nich? Jak przekazać wiadomość. Lusia zrobiła to najprościej: “Cieszę się, że są tu księża Salezjanie- dobrzy ludzie, którzy się Wami opiekują i życzę Wam, żeby Wasze kłopoty się w przyszłości rozwiązały i żebyście mieli własną, kochaną rodzinę”.

Ksiądz przyjął nas otwartym sercem. Umówiliśmy się na jutro na obiad, nocleg, prezentację i wspólny wyjazd do Pisco. Udało nam się niesamowicie, bo akurat jadą w środę dużym busem w tamtym kierunku i zabiorą nas ze sobą.

Wieczorem pojechaliśmy zwiedzać Limę. To dziwne, ale po 120 dniach wyprawy nie jestem ciekawy dużych miast. Byliśmy w Guatemala City, Panama City, Quito, Havanie i kilkunastu innych wielomilionowych aglomeracjach. Tłum ludzi, korki, wzajemne trąbienie na siebie, pośpiech i wszechobecny stres, czyli to wszystko przed czym uciekłem. Zostawiłem w domu życie według planu i ciągłe spieszenie się.

Wolę siedzieć przy stole, popijać dobre wino i gawędzić z Hanibalem o andyjskim dualiźmie, Inkach i współczesnym Peru.

Lima jednak dała radę mnie zaskoczyć. Dzielnica Mirafiores uderza swym pięknem, nie pozwalając być obojętnym, nawet tak antymiejskiemu zwierzęciu, jak ja. 150 metrowy klif nad Pacyfikiem z ogrodami, parkami, nowoczesnymi budynkami musi zaskoczyć. Ostatecznie poddałem się i zakochałem się w Limie w "Parque del Amor"...

Pierwszy raz widzę miasto, które tak pięknie współżyje z wodą. Na górze hotele, restauracje, ścieżki sportowe a na dole plaża, serfing i natura.

Jutro ostatni dzień w Limie. Jedziemy z Marią zobaczyć starą Limę a potem do Salezjanów na prezentację i … specjalnie dla nas przygotowane ruskie pierogi!!! W środę wyjeżdżamy do Pisco. Potem Nazca, Arequipa, Cuzco i Puna. Przed nami super 2 tygodnie, zakończone największą światową atrakcją turystyczną: Matchu Pichu.

TOP

Zwiedzamy Limę z biurem podróży Maria Kralewska

Lima z panią Marią Kralewską