" />
Natchnęliśmy się na kilka polskich akcentów. Obok kościoła Świętego Franiszka jest ławeczka Chopina a na przepięknym cmentarzu COLON leży polski generał. Roloff Carlos Mialowski zajmował tu nawet funkcje ministerialne. Ma, ufundowany przez polską ambasadę grobowiec, w kształcie wbitej w ziemię rekojeści szabli. Na cmentarzu można zobaczyć marmurowe nagrobki prezedentów Kuby, piosenkarzy i innych znanych osób. Zwykle grzebie się tu w pozycji leżącej na 2-3 lata a potem zmurszałe kości przekłada do, zajmującej mniej miejsca, urny. Byliśmy pod wrażeniem tego cmentarza a jego zwiedzanie nie obyło się bez przygód. Dotarliśmy 10 minut po 17, czyli godzinie jego zamknięcia. Stróż nie chiał nas przyjąć, ale ustępił na zdecydowane żądanie widzenia z dyrektorem. Pamietając polski socjalizm i film “Nikodema Dyzmę” zacząłem z grubej rury. Wspomniałem o bardzo oficjalnej wizycie państwowej, o pani Ambasador Polski i liście kubańskiego Ambasadora. Przeważyła jednak kwestia bratniej polsko-kubańskiej przyjaźni (gość chyba nie był, od 1989 roku na bieżąco z historią naszego kraju) i zgodził się na specjalne zwiedzanie.
W sobotę spotkaliśmy się na coctailu w Ambasadzie z kubańską Polonią. To głównie Polki, które wyszły za Kubańczyków, podczas ich studiów w Polsce. Opowiedzieliśmy o naszej wyprawie i wysłuchaliśmy kilku historii życia. Następnego dnia zaprosiła nas do swojego domu pani Wiesława. Mieszka w Havanie od 1968 roku, czyli dłużej niż ja żyję. Przyjęła nas z mężem jak starych dobrych znajomych. Zjedliśmy przepyszny obiad i wypiliśmy trochę rumu. Panie Wiesława jest kubańską przewodniczką i zna się na tym bardzo dobrze. Sprawdziliśmy i polecamy:
Ostatnie 4 dni na Kubie zaczęliśmy od atrakcji dla dorosłych. Spokojnie, spokojnie. To nie był klub GO-GO, tylko fabryka cygar. Dzieci nie mogły wejść, więc musiałem sam to zwiedzić a potem opowiedzieć maluchom. Zakaz fotografowania utrudnił trochę sprawę, jednak zdobywanie niemożliwych doświadczeń staje się powoli naszą specjalnością. Udało mi się zmylić panią przewodniczkę i cyknąłem kilka fotek w sławnej fabryce COHIBA. Pracownicy zarabiają tu miesięcznie około 340 pesos, co daje 14 dolarów. Robią do 150 cygar dziennie, z których najdroższe- COHIBA 4, potrafi kosztować 58 dolarów za sztukę. Mogą też dziennie zabrać kilka cigar do domu, co pewnie podreperowywuje im budżet. Cygara produkuje się ręcznie z dwóch rodzajów liści, sklejonych naturalną żywicą. Jedne wykorzystuje się do wewnątrz a drugie, delikatniejsze do warstwy zewnętrznej. Po takim specerku, to aż chce się zapalić…
O godzinie 14.00 Ministerstwo wyznaczyło nam wykład w szkole podstawowej, przy placu Jesusa, obok naszego lokum. Wielka ciemna szkoła była odstraszająca. Miała powybijane okna i niepomalowane ściany. Przypominała raczej więzienie. Dzieci uczą się w ciemnych salach i śpiewają rewolucyjne piosenki. Przez całą prezentację towarzyszyła nam dyrektorka, dwóch innych nauczycieli i dziwna pani z ministerstwa, która robiła sobie notatki. Przed rozpoczęciem musiała sprawdzić nasze slajdy i zobaczyć czy bajka “Bolek i Lolek” nie przemyca zakazanych treści. A nóż Bolek będzie chciał otworzyć prywatny interes a Lolek powie, że nie lubi Fidela. Wszystko zaakceptowała a nawet zachowała kamienną twarz, gdy mówiłem, że KIEDYŚ w Polsce też był socjalizm.
Trochę mniej oficjlanie, bo bez żadnych ministerialnych zgód, dwiedziliśmy też inną szkołę. Nieświadoma imperialistycznego zagrożenia pani oprowadziła nas po kilku salach lekcyjnych. Wyglądało to, jak propagandowy obóz. Dzieci w czerwonych hustach uczyły się jakich wielkich rzczy dokonał Castro. Salezjanie mówili nam, że nasza prezentacja doszła do skutku, dzieki niedawnemu zwrotowi w oficjalnej polityce edukacyjnej. Kuba właśnie odeszła od “Escuela del campo”, czyli zabieraniu dzieci z domów rodzinnych. Sposób na wspólną naukę i pracę w wielkich szkolnych obozach na wsiach okazał się niewypałem i na powrót zwrócono się ku rodzinie. To w rodzinach przecież dziecko czuje miłość, wsparcie i uczy się normalnych ludzkich relacji. Żadna partia, nawet socjalistyczna, nie może tego zastąpić.