Wyprawa dookoła świata z dziećmi | Łopacińskich Świat





© 2014 Łopacińskich Świat. All Rights Reserved.
Żadna część tego serwisu internetowego
nie może być kopiowana lub dystrybuowana
w żadnej formie bez pisemnej zgody
właściciela serwisu.
Projekt i wykonanie:
Studio reklamy ADGRAPE

Home / Blog rodzinny / 04.07.2014 - 23.07.2014 Meksyk / Tulum u Czarka i Wioletty

Z Cancun przyjechaliśmy autostopem do Tulum.
Tej lokalizacji nie było na naszym planie podróży. Gdy wybieraliśmy sie do Meridy przyszła krótka wiadomość ma maila: “mieszkamy w Tulum, zapraszamy, Czarek i Wioletta”.

Natychmiast poprosilismy naszych hostów z cauchsurfingu, żeby na nas poczekali w Meridzie i ruszyliśmy z powrotem 140 kilimetów. Czarek i Wioletta okazali się Toruńczykami, których los rzucił kilka lat temu do Meksyku. Przyjęli nas pod swój dach, nakarmili i rozpoczęli objazd okolicznych atrakcji.

Największą z nich przeżyliśmy w nocy, podczas spaceru po plaży, przy pełni księżyca.

Na piasku zobaczyliśmy ogromną żółwicę

Znosiła jaja. Musiała się zdrowo namęczyć biadaczka, bo największe gatunki tych gadów potrafią złożyć do 200 jaj w jedną noc.

Naszą żółwicę nazwaliśmy Zosią, bo tu jest tradycja obdarowywania żółwic ludzkimi imionami swoich babć. Zofia to imię mojej babci. Ewa i Gosia, czyli mama i teściowa zostały już “wykorzystane” poprzedniej nocy, gdy obserowalismy inne dwa “porody”.

Zofia tak sie wymęczyła, że nie mogła wygramolić się spod leżaków. Gdy pomogliśmy jej z jakimś Francuzem, odsuwając dwa leżaki zablokowała się na drewnianym słupie od baldachimu. I tu już sprawa nie była taka prosta. Zofia nie kumała, że powinna włączyć wstęczny bieg i napierała na słup, który zablokował się pomiędzy pancerzem i prawą płetwą. Postanowiliśmy przesunąć Zosię, co nie było proste. Żółwie olbrzymie potrafią przekroczyć 300 kg wagi a Zosia należała do tych osobników, co nie stronią raczej od Mac Donalda i coca coli. Zaparliśmy się we dwa chłopa i ledwo, ledwo, stękając i zipiąc przesuneliśmy naszą gwiazdę o 10 cm, ratując jej pewnie życie.

Zadowolona wskoczyła z gracją (po żółwiemu) do morza i odpłyneła. Ja się zastanawiam, jak ona mogła zapamietać, to miejsce od swoich urodzin, bo podobno żółwie mamy wracają rodzic dzieci, dokładnie na tą sama plażę, gdzie same się wykluły.

Żółwie charakteryzują się termiczną determinacją płci, czyli płeć młodych zależy od temperatury w jakiej rozwijały się jaja. POlega to na tym, że w wyższej temperaturze wylęgają się samice a w niższej jedynie samce. Temperatury średnie powodują, że na świat przychodzą osobniki obu płci. Wybierając więc miejsca na złożenie jaj żółwice mogą wpływać na płeć swych potomków. Szkoda, że to nie działa u ludzi…

Ciekawostką jest te to, że żółwie wychodząc na plażę, wybierają sobie bezpieczne, ich zdaniem miejsca na jamę dla jaj. Czasami jest to środek baldachimu na leżaki, czasami środek uczęszczanej ścieżki, która na 2 miesiące zostaje oznakowana i zamknięta. Wszyscy tu podchodzą z troską o żółwie i dobro maluchów jest tu najważniejsze.

Mieszkamy z Villa Latina, czyli w romantycznym domku nad samym morzem. Jak go opisać? Cóż, kawałek nieba na ziemi. Na plażę 35 sekund. 2 sypialnie, salon, kuchnia i taras z osobistym widokiem na dżunglę.Dobra wiadomośc dla Was: oni wynajmują vilę, więc i Wy możecie to przeżyć.

Wiletta Czarkiem to wspaniali przewodnicy po meksykańskiej kuchni. Dzieki ich wskazówką zrozumieliśmy wreszcie na czym polega różnica pomiędzy tortillą, takos a kasadijos i co to jest empanadas. Czarek pokazał mi też, jak się spożywa ocho rocho, ale o tym napiszę na blogu kulinarnym. Byliśmy też razem na lekcji salsy, ale dobrze, że nie wystawiali ocen, bo pewnie bym ostro oblał..

W Tulum trzeba koniecznie zobaczyć budowle Majów nad samym morzem. Powierzchniowo zajmują mniejszy teren od gwatemalskiego Tikal. Ich lokalizacja na skałach przy samym morzu karaibskim jest magiczna. Dla dzieci atrakcją samą w sobie jest stado iguan, biegających po parku.

Plan na dziś, to CENOTE.

TOP

Na piasku zobaczyliśmy ogromną żółwicę Znosiła jaja. Musiała się zdrowo namęczyć biadaczka, bo największe gatunki tych gadów potrafią złożyć do 200 jaj w jedną noc.

Naszą żółwicę nazwaliśmy Zosią, bo tu jest tradycja obdarowywania żółwic ludzkimi imionami swoich babć. Zofia to imię mojej babci. Ewa i Gosia, czyli mama i teściowa zostały już “wykorzystane” poprzedniej nocy, gdy obserowalismy inne dwa “porody”.

Zofia tak sie wymęczyła, że nie mogła wygramolić się spod leżaków. Gdy pomogliśmy jej z jakimś Francuzem, odsuwając dwa leżaki zablokowała się na drewnianym słupie od baldachimu. I tu już sprawa nie była taka prosta. Zofia nie kumała, że powinna włączyć wstęczny bieg i napierała na słup, który zablokował się pomiędzy pancerzem i prawą płetwą. Postanowiliśmy przesunąć Zosię, co nie było proste. Żółwie olbrzymie potrafią przekroczyć 300 kg wagi a Zosia należała do tych osobników, co nie stronią raczej od Mac Donalda i coca coli. Zapraliśmy się we dwa chłopa i ledwo, ledwo, stękając i zipiąc przesuneliśmy naszą gwiazdę 10 cm, ratując jej pewnie życie.

Tulum u Czarka i Wioletty