Home / Blog / Blog rodzinny / Podsumowanie 1 miesiąca wyprawy

Minął pierwszy miesiąc naszej rodzinnej wyprawy dookoła świata. 30 dni zwariowanego projektu. 30 nocy, z których prawie każdą spędziliśmy w innym miejscu.

Często wracałem myślami do Polski i do Torunia. Czy rezygnacja z świetnej pracy była dobrą decyzją… Czy chęć przeżycia z dziećmi podróży życia, to wystarczająca argumentacja dla bezrobotnego dziś ojca, że dobrze zrobił?

Hmmm, nie wiem. Na pewno niczego nie żałuję. Przepracowałem 10 ostatnich lat w jednej firmie, przeżywając wiele wyzwań. Teraz postanowiłem podjąć się najważniejszego zadania moich 43 lat. Będziemy jechali dalej. Bez względu na okoliczności. Może nas zatrzymać choroba, albo jakaś inna tragedia. Na pewno nie zatrzyma nas strach przed nieznanym.

Jesteśmy w drodze. Nie zatrzymaliśmy się w jednym miejscu dłużej niż 3 dni. Przejechaliśmy ponad 13 tysięcy kilometrów z Europy, przez Gwatemalę i Belize do Meksyku.

W Gwatemali zdobyliśmy 3 tysięczny wulkan San Pedro. Jedną noc spędziliśmy w namiocie na samym szczycie. Jeszcze nad jeziorem Atitlan. Oglądaliśmy zachód i wschód słońca nad dżunglą, siedząc na piramidzie nr 4 w Tikal.

Pływając w Belize na największej, po Australii, rafie koralowej trzymaliśmy w rękach pod wodą płaszczkę i rekina. Dwie noce przespaliśmy na wyspie Caye Caulker, gdzie wszyscy chodzą na bosaka a popłynęliśmy na nią, wodną taksówką.

W Meksyku towarzyszyliśmy żółwiom w ich nocnym znoszeniu jaj i płynęliśmy przez potężny Kanion Sumidero. Podziwialiśmy potężną ścianę kilometrowych, pionowych skał. Na Jukatanie nurkowaliśmy w magicznych jaskiniach Majów, Cenote i zdobyliśmy Chichen Itza- ich stolicę zprzed tysiąca lat.

Jednym z najciekawszych doświadczeń podczas tych przygód było obcowanie z lokalnymi mieszkańcami. W każdym państwie korzystaliśmy z cauchsurfingu, zatrzymując się u ludzi, otwierających nam swoje domy. Jedliśmy z nimi posiłki, poznając lokalne smaki i wymieniając się doświadczeniami. W kilku miejscach sam gotowałem dla nich odwdzięczając się za gościnę. Po tym miesiącu mam w głowie małą kucharską książkę latynoskiej kuchni.

20 nocy z 30 spędziliśmy w domach ludzi, 6 nocy w namiotach, 3 w autobusach a pierwszą noc wyprawy, na lotnisku w Madrycie. Żadnego noclegu nie spędziliśmy w hotelu. Aaaa nie przepraszam, jedną tak. W 5 gwiazdkowym Vista Real w Gwatemala City, na zaproszenie Elenity, właścicielki kilku gwatemalskich szkół podstawowych, w których mieliśmy prezentacje.

Przeprowadziliśmy wykłady w szkołach w każdym odwiedzanym kraju. Spotkania z dziećmi były świetnym doświadczeniem dla prowadzących prezentacje, naszych dzieci, jak ich słuchaczy. Zadawane naszym dieciom pytania: “Jak wygląda śnieg?”, “Jak to jest mieć 4 pory roku?”, “To wy nie macie pory deszczowej?” same mówią za siebie.

Przed nami kolejne kilometry i następne miasta. Dziś wróciliśmy do Gwatemali a za chwilę jedziemy do San Salvadoru. W sobotę samochód Ministerstwa Turystyki odbiera nas z granicy z Gwatemalą. San Salvador będzie czwartym państwem na naszej trasie.

    TOP
    CMSDEMO

    Minął pierwszy miesiąc naszej rodzinnej wyprawy dookoła świata. 30 dni zwariowanego projektu. 30 nocy, z których prawie każdą spędziliśmy w innym miejscu.

    Często wracałem myślami do Polski i do Torunia. Czy rezygnacja z świetnej pracy była dobrą decyzją… Czy chęć przeżycia z dziećmi podróży życia, to wystarczająca argumentacja dla bezrobotnego dziś ojca, że dobrze zrobił?

    Hmmm, nie wiem. Na pewno niczego nie żałuję. Przepracowałem 10 ostatnich lat w jednej firmie, przeżywając wiele wyzwań. Teraz postanowiłem podjąć się najważniejszego zadania moich 43 lat. Będziemy jechali dalej. Bez względu na okoliczności. Może nas zatrzymać choroba, albo jakaś inna tragedia. Na pewno nie zatrzyma nas strach przed nieznanym.

    Jesteśmy w drodze. Nie zatrzymaliśmy się w jednym miejscu dłużej niż 3 dni. Przejechaliśmy ponad 13 tysięcy kilometrów z Europy, przez Gwatemalę i Belize do Meksyku.

    Podsumowanie I miesiąca wyprawy